przy Parafii św. Kazimierza królewicza w Krakowie

Bieszczady

„W siodle i siodełku”   Wydarzenia na Facebook'u

Bieszczady 2019

Wyjeżdżamy w gronie Przyjaciół związanych z Grzegórzkami. Jedziemy na wakacje, aby odpocząć, nacieszyć się pięknem Bieszczad i ubogacić swoją obecnością.

Termin wyprawy:

  • 14 lipca (niedziela) – 21 lipca (niedziela)

Bieszczady

„W siodle i siodełku”   Wydarzenia na Facebook'u

Bieszczady 2019

Wyjeżdżamy w gronie Przyjaciół związanych z Grzegórzkami. Jedziemy na wakacje, aby odpocząć, nacieszyć się pięknem Bieszczad i ubogacić swoją obecnością.

Termin wyprawy:

  • 14 lipca (niedziela) – 21 lipca (niedziela)

Zasady

Założenia wyprawy:

  • Wyjeżdżamy w gronie Przyjaciół związanych z Grzegórzkami i jedziemy na wakacje, aby odpocząć, nacieszyć się pięknem Bieszczad i ubogacić swoją obecnością.
  • Wędrujemy na rowerach, konno lub na własnych nogach – do wyboru lub na zmianę. Rowery przywozimy z Krakowa, a konie będą czekać na nas na miejscu.
  • Wyjazd ma być radosnym odpoczynkiem. Dlatego każda z grup porusza się swoim tempem dostosowanym do najdelikatniejszych Uczestników. 
  • Szlaki będziemy wybierać na bieżąco – zależnie od pogody, naszych sił i chęci. Czasem będą one prowadziły bliżej bieszczadzkich szczytów, a czasem płaskimi ścieżkami wzdłuż Sanu.
  • Nocujemy w gospodarstwach agroturystycznych. Nie są to hotele, ale łóżka wygodne, prysznice mokre no i oczywiście pyszne, domowe posiłki. Ze względu na wielkość tego typu gospodarstw liczba uczestników nie powinna przekroczyć 20 osób.
  • W ciągu dnia spotykamy się w jednym miejscu na popasie, czyli karmieniu koni i plenerowym posiłkiem dla całej wyprawy. Wtedy można zamienić siodło na siodełko, własne nogi lub... pakę poczciwego Lublina, który będzie woził nasze bagaże i owies dla koni.
  • Wyjazd łączący w całość jeźdźców, rowerzystów i piechurów jest eksperymentem, który nie wiemy jak się sprawdzi, więc… jesteśmy otwarci na niespodzianki = nie narzekamy!
  • Wyjazd oczywiście ma wartość bezcenną, a jego koszt (wyrażony w złotych) będzie znany po uzgodnieniu trasy.
  • Jesteśmy ludźmi wierzącymi w to, że Pan Bóg dał nam ten piękny świat po którym wędrujemy i cenny czas z przyjaciółmi, dlatego „elementy religijne” są naturalną częścią naszego wyjazdu.
    Podczas południowej przerwy odmawialiśmy (lub śpiewali) liturgiczną "Modlitwę w ciągu dnia".
  • Pomysłodawcą i koordynatorem całości jestem ja – ks. Adam Niwiński, proboszcz Parafii św. Kazimierza w Krakowie oraz Instruktor Górskiej Turystyki Jeździeckiej PTTK.
  • Organizatorem i przewodnikiem po bieszczadzkich szlakach będzie Józef Mos, Instruktor-Wykładowca Górskiej Turystyki Jeździeckiej PTTK i od kilku lat Przewodniczący Komisji GTJ PTTK. Mieszka w Sanoku i tam prowadzi własny ośrodek jeździecki. Jako jeden z niewielu posiada uprawnienia do prowadzenia rajdów w całej Polsce. Józef Mos to profesjonalista i mój sprawdzony przyjaciel od niepamiętnych czasów!
Prosimy o opinie i uwagi

Program

Proponowana trasa:

Aktualizacja: 8.07.2019.
  • W niedzielę 14 lipca popołudniu lub wieczorem każdy z uczestników powinien samodzielnie dotrzeć do Dwernika, w gminie Lutowiska w Bieszczadach (ok. 300 km). Oczywiście możemy już z Krakowa jechać razem – byłoby tak (chyba) sympatyczniej…
    W tamtą stronę proponuję nieco wolniejszą, ale bardzo urokliwą trasę: autostradę A4 opuszczamy w Tarnowie i drogą 94 jedziemy przez Pilzno, Brzostek (dobre lody w rynku), Jasło, Duklę (sanktuarium św. Jana z Dukli), Komańczę (klasztor, gdzie więziony był kard. Stefan Wyszyński). Następnie południową częścią Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej przez Cisną, Wetlinę, Nasiczne docieramy do Dwernika.
  • Naszą bazą będzie gospodarstwo agroturystyczne Jazda konna "U Szeryfa” w Dwerniku. To prawdziwie bieszczadzkie klimaty – nadzwyczaj gościnni Gospodarze (Gosia & Jarek), mieszkanie w domkach holenderskich (każdy posiada 3 sypialnie, łazienkę, aneks kuchenny, salon i werandę) oraz w nowym "Domku dla Gości" (mapa Google jeszcze go nie pokazuje). Żywieni jesteśmy rzeczywiście domowym jedzeniem. Po podwórku chodzą hucuły, cielaki, kaczki, gęsi, psy, koty…
    W okolicznych lasach można spotkać żubry, jelenie, sarny, łosie, wilki i niedźwiedzie – podstawowa zasadna podczas spotkania tych sympatycznych zwierzaków to schodzić im z drogi i nie przeszkadzać, bo to ich dom, one w Bieszczadach były wcześniej niż my!
  • Dwernik ma też strategiczne położenie geograficzne (szlaki nam się nie powtórzą!). To ważne, bo każdego dnia planujemy 3 - 6 godzinną wycieczkę konno, na rowerze lub pieszo.
  • Oczywiście zawsze można zostać na miejscu i zagłębić się w ciekawej lekturze lub popracować własnymi rękoma w gospodarstwie. Można też (to propozycja dla "miastowców") udać się samochodem (12 km) na spacer po Lutowiskach, gminnym miasteczku, a dokładnie to wsi (choć liczy ok. 2 tys. mieszkańców).
  • Na zakończenie dnia obowiązkowe lekcje jazdy konnej dla rowerzystów, a dla wszystkich wieczorne posiady przy ognisku.
  • W niedzielę 21 lipca wieczorem – wypoczęci i szczęśliwi – wracamy do Krakowa. Tym razem możemy wybrać szybszą trasą (też ok. 300 km), czyli w Dwernika na północ przez Ustrzyki Dolne, Lesko, Sanok i Dębicę do autostrady A4.

Gdzie m.in. dotarliśmy i co zobaczyli:

  • Świat bieszczadzkiej przyrody:
  • Kultura:
    • Ekomuzeum "W krainie Bojków" z Chatą Bojkowską w Zatwarnicy.
    • Kino studyjne "Końkret" w Zatwarnicy – komedia "Wolna sobota"
      (zamknięty seans dla naszej grupy w środę o godz. 19.30)
    • IX Bieszczadzkie Święto Jagody – Dwernik 21.07.2019
  • Zabytki:
  • Lutowiska.

Co zostawiliśmy na przyszły rok:

Uwagi

Uwagi po powrocie:

  • Bieszczady są pełne łatwych pieszych i konnych szlaków, ale trudniej tam znaleźć "płaskie" szlaki rowerowe.
  • Lepiej więc chyba (w przyszłości) łączyć piechurów i jeźdźców, a rowery zostawić dla wprawnych kolarzy.
  • Inne uwagi…

 

Back to top